Autor Witryny/Website by: Leszek Zdrach, Autor fotografii/Photographs by: Leszek Zdrach,
Schrony Bunkry
Rodzinna Turystyka Aktywna
Krotoszyn Niezwykły

Wrocławskie legendy

Wrocław, podobnie, jak niemal każde miasto z bogatą historią, jest też skarbnicą licznych legend. Niemal każdy zabytkowy budynek ma tu nie tylko historię potwierdzoną przez badania naukowe, ale i tą nieco mniej prawdopodobną, ale wcale nie tracącą znamion wiarygodności. Nawet poważni historycy potrafią zresztą pochylić się z szacunkiem nad przynajmniej niektórymi wrocławskimi legendami. Lepiej nie kwestionować zbyt głośno ich prawdziwości. Nikt nie chce przecież spotkania z Chochlikiem Odrzańskim ani z uniwersytecką Białą Damą…

Skąd się w mieście wzięły krasnale?

Krasnale są obecne w każdym punkcie Wrocławia. Stoją na straży jego największych zabytków, lubią jednak pojawiać się także w miejscach dość nieoczekiwanych. Cóż, mają do spełnienia swoje własne zadania, o których my, ludzie, często nie mamy pojęcia. Historycy nie mają większych problemów z ustaleniem, skąd wzięły się one w ich mieście i chętnie opowiadają o Pomarańczowej Alternatywie, która dawała ludziom radość w czasach, w których zdobycie masła i papieru toaletowego było wielkim wydarzeniem.
Legenda każe nam jednak cofnąć się nieco w czasie, znacznie wcześniej bowiem we Wrocławiu pojawił się bowiem Chochlik Odrzański. Teoretycznie, jego obecność nie zagrażała miastu, chochlik ograniczał się bowiem do niewielkich psikusów. Nawet one potrafiły być jednak uciążliwe, nikt bowiem nie lubi, gdy w jego cukiernicy nagle pojawia się sól, a sznurowadła rozwiązują się właśnie w momencie, w którym trzeba ruszyć w pogoń za nadjeżdżającym autobusem. Władze miasta postanowiły rozwiązać problem szukając wsparcia u krasnali, a choć początkowo Chochlik Odrzański stawiał zaciekły opór, z czasem musiał pogodzić się z tym, że przewaga nie znajduje się już po jego stronie.


Biała Dama na uniwersytecie

Spotkanie z Chochlikiem Odrzańskim z pewnością jest jedną z tych przygód, których wolelibyśmy uniknąć, co jednak z Białą Damą? Tej obawiają się nawet najodważniejsi ze studentów przemierzających gmach główny Uniwersytetu, choć niektórzy kuszą przeznaczenie zapewniając, że nie jest to prawda. Piękna Elżbieta, która czasem można zobaczyć w którejś z sal, nie jest jednak studentką, która nie poradziła sobie z egzaminem ze statystyki, ale córką kasztelana, który rezydował na zamku stojącym niegdyś w miejscu szacownego gmachu uniwersyteckiego. Kasztelan lubił torturować swoich więźniów bez względu na to, jakie popełnili oni przewinienia. Tortury były jednoznaczne z szybką i bolesną śmiercią i taki los zgotował również ukochanemu córki. Elżbieta wykradła jednak klucz do lochu, aby ratować wybranka swojego serca i być może nie musiałaby dziś straszyć studentów, gdyby nie to, że ojciec odkrył jej zdradę. W wyniku szarpaniny, jaka wywiązała się pomiędzy kasztelanem i jego córką, okrutnik zakończył życie w uścisku Żelaznej Dziewicy – swojego ulubionego narzędzia tortur. Przytomnie zdążył jednak rzucić klątwę na swoje jedyne dziecko. Elżbieta nie daje więc spać nocnym stróżom i płoszy spóźnionych studentów, choć pewnie ma też nadzieję, że komuś uda się zrzucić z niej przekleństwo. Czas byłby już po temu.

Autor artykułu
Wrocławskie legendy opowiadała firma Kings Apartment, oferująca apartamenty w centrum Wrocławia.