Autor Witryny/Website by: Leszek Zdrach, Autor fotografii/Photographs by: Leszek Zdrach,
Rodzinna Turystyka Aktywna -  Zdrach - Turystyczny Przewodnik po Polsce i nie tylko
Rodzinna Turystyka w Portalach społecznościowych

Stocznia Gdańska i
Subiektywna Linia Autobusowa

Stocznia Gdańska i
Subiektywna Linia Autobusowa
Foto Galeria

Stocznia Gdańska i Subiektywna Linia Autobusowa Foto Galeria Stocznia Gdańska i Subiektywna Linia Autobusowa Foto Galeria Stocznia Gdańska i Subiektywna Linia Autobusowa Foto Galeria
Stocznia Gdańska i Subiektywna Linia Autobusowa

Zwiedzając Gdańsk, warto zwiedzić szlagierową Stocznię Gdańską. Aby tego dokonać polecam skorzystać z usług Subiektywnej Linii Autobusowej. W okresie wakacyjnym mamy niepowtarzalną szansę zwiedzić stocznię poruszając się po niej zabytkowym autobusem, ponadto rusza z nami przewodnik opowiadający historię i ciekawostki tego miejsca. Z wycieczką ruszamy po przez najciekawsze miejsca stoczni, a trwa ona około 1,5 godziny.
Zwiedzanie zaczynamy przy historycznej Bramie nr 2, nieopodal niej znajduje się pomnik poległych stoczniowców. Brama nr 2 w stoczni gdańskiej nadal ustrojona jest kwiatami i nadal wiszą na niej obrazy Marii Jasnogórskiej oraz Papieża Polaka - Jana Pawła II. Po zakupie biletów na autobus (polecam wcześniejszą rezerwacje telefoniczną, gdyż kursy są bardzo obłożone, nr tel. na stronie http://www.subiektywnalinia.pl) ruszamy przez portiernię w stronę czerwonego „ogórka”. Czerwony ogórek to epokowy autobus Jelcz 043, w którym jedziemy zwiedzać stocznię. Na początek przewodnik przedstawia nam historyczny wstęp, opowiada o nieistniejących już budynkach przy bramie nr 2, gdzie swego czasu strajkujący robotnicy spali na słynnych styropianach. Ponadto opowiada o pobliskim budynku BHP, gdzie znajduje się muzeum Solidarności z wystawą opowiadającą burzliwy czas strajków i przemian społecznych. Po tym wstępie ruszamy na pierwszy przystanek przy nabrzeżu, gdzie podczas II wojny budowano U-Boty. Opowieść o historii u-botów związanej z stocznią gdańską jest niezwykle zajmująca i interesująca. Po tym przystanku ruszamy dalej po przez zaniedbane i sprawiające wrażenie opuszczonych budynki stoczni. Przejeżdżamy obok budynku dyrekcji, gdzie w swoim czasie potajemnie zamontowany był superkomputer Odra. Nieopodal oglądamy zapomniany budynek straży pożarnej. W końcu dojeżdżamy do miejsca, z którego widać pochylnie po których opuszczano wyprodukowane statki. Znajduje się tu jeden ze stoczniowych dźwigów oraz pływający suchy dok. W tym pływającym doku znajdował się statek, przy którym były prowadzone prace remontowe, dzięki temu mogliśmy podpatrzeć pracujących stoczniowców. Ponadto z tego miejsca rozciągał się ciekawy widok na całe nabrzeże stoczni. Ruszyliśmy dalej, by obejrzeć galerię sztuki współczesnej znajdującą się w jednym z po-stoczniowych budynków. Po zaczerpnięciu sztuki ruszyliśmy w stronę warsztatu Lecha Wałęsy. Przejeżdżaliśmy obok historycznego muru, przez który Wałęsa skakał podczas trwających strajków i ruszyliśmy by zwiedzić jego skromny warsztat. W warsztacie zaprezentowano nam krótki film opowiadający o przemianach ustrojowych schyłku lat 80-tych XXw w Polsce oraz przedstawiona nam była sylwetka Lecha Wałęsy, który był czołową postacią strajków i przemian państwowych. Sam warsztat był skromny a Wałęsa zajmował się w nim reperacją wózków akumulatorowych. Po wyjściu z warsztatu ruszyliśmy dalej, by zobaczyć więcej pozostałości po ongiś prosperującej, a teraz wyburzanej stoczni. Przewodnik mówił, że niebawem większość z tego, co widzimy zostanie zburzona, a te tereny zostaną przemianowane na tereny rekreacyjno-handlowe. I to prawda, bo wszędzie widać było, bądź zburzone, bądź w trakcie rozbiórki różnorakie budynki. Oglądając pozostałości stoczni dotarliśmy do kolejnej  galerii sztuki realizowanej przez Instytut Sztuki Wyspa. Znajduje się ona w po-stoczniowym budynku, a ciekawy jest tu bar, który nie zmienił się od czasów PRL. Był to ostatni przystanek w naszej przejażdżce po stoczni. Na koniec udaliśmy się jeszcze do Sali BHP - miejsca podpisania „porozumień sierpniowych”, by oglądnąć wystawę opowiadającą losy solidarności.
Wizyta w stoczni była bardzo ciekawa, warto zobaczyć to miejsce tym bardziej, że długo w tym stanie nie będzie. Niegdyś prosperującą stocznia po przemianach ustrojowych popadła w ruinę. Jej budynki są sukcesywnie wyburzane, a instalacje demontowane. Pracujących ludzi zwolniono i pozostał smutny, zniszczony, posępny teren na którym ostało się jeszcze kilka budynków, opuszczonych wielkich stoczniowych dźwigów oraz innych świadectw niegdyś wielkiej i prosperującej Stoczni Gdańskiej.

Rys historyczny

Statki w Gdańsku budowano już w XV wieku. Głównie budowano tu wielkie kilkumasztowe karawele. W 1804 powstała stocznia Jana Klawittera, w której budowano żaglowce, a w późniejszym czasie również parowce rzeczne. W 1844 roku rząd pruski zakupił grunty od gminy miejskiej i utworzył  przystań Marynarki Wojennej, która z biegiem czasu przekształciła się na Królewskie Zakłady Budowy Korwet. Kolejno przemianowano nazwę stoczni na Kaiserliche Werft, czyli Stocznia Cesarska w 1871 roku i przestawiono się na budowę jednostek wyłącznie dla marynarki wojennej. W roku 1890 w jej pobliżu powstaje Stocznia Schichaua, w której buduje się statki pasażerskie, handlowe oraz szybkie krążowniki na potrzeby wojska. W 1922 roku, po uprzednio przegranej przez Niemcy I wojnie światowej, utworzono międzynarodową spółkę akcyjną, która zarządzała stocznią. W 1939 roku po wybuchu II wojny światowej stocznię przejęło Wolne Miasto Gdańsk, a rok później państwo niemieckie. W okresie II wojny światowej produkowano jednostki głównie na potrzeby  Kriegsmarine. Był nawet wydzielony obszar, gdzie produkowano sporą ilość niesławnych u-botów. Po zakończeniu II wojny światowej stocznia była w rękach Rosjan, jednak 14 czerwca 1945 Departament Morski Ministerstwa Przemysłu utworzył Zjednoczenie Stoczni Polskich z siedzibą w Gdańsku. Pierwszymi decyzjami zjednoczenia było wyznaczenie komisji odpowiedzialnych za przejmowanie od Rosjan zajętych przez nich stoczni. Działania te zakończono 30 sierpnia 1945 roku. Po dwóch latach 19 października 1947 roku utworzono Stocznie Gdańską. Od tej pory rozwijał się przemysł stoczniowy. Budowano wiele różnorakich statków, w tym wielkie pełnomorskie jednostki, a stocznia zatrudniała coraz większą rzeczę robotników. Kolejna ważna data to 15 kwietnia 1967 roku, wtedy to stocznia otrzymała imię Włodzimierza I. Lenina i od tej pory nazywano ją Stocznią Gdańską im. Lenina. Po podwyżkach z grudnia 1970 roku przez stocznię przewaliła się fala strajków. Znamiennym jest fakt, że do stłumienia strajków użyto m.in. ostrej amunicji, w wyniku czego zginęło wielu stoczniowców. Lata 1971-1975 to inwestycje w przebudowę pochylni, hal i infrastruktury oraz zakup nowych dźwigów. Kolejne zmiany przyniósł sierpień 1980 roku. Przez stocznię przewaliła się kolejna fala strajków spowodowana niezadowoleniem społecznym i był to początek końca okresu prosperity w Stoczni Gdańskiej. 14 sierpnia 1980 roku rozpoczął się strajk okupacyjny załogi Stoczni Gdańskiej im. Lenina. Początkowo był on w obronie zwalnianej z tejże stoczni  przywódczyni ruchu robotniczego - suwnicowej Anny Walentynowicz. Strajk w niedługim czasie rozlał się na cały kraj i był wyrażeniem społecznego stanowiska przeciw władzy komunistycznej. Wkrótce w stoczni utworzono Międzyzakładowy Komitet Strajkowy i zapisano 21 postulatów strajkowych. Postulaty wywieszono nad bramą nr 2 Stoczni, a wyrażono w nich oczekiwania wobec władzy komunistycznej. W niedługim czasie, bo już 31 sierpnia 1980 roku, przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, Lech Wałęsa oraz wicepremier rządu PRL Mieczysław Jagielski podpisali porozumienie kończące strajk. Miało to miejsce w dawnej sali BHP Stoczni Gdańskiej i jest znane jako podpisanie porozumień sierpniowych. Napięcie między ówczesna władzą a opozycyjną Solidarnością stale rosło i 13 grudnia 1981 roku ogłoszono stan wojenny. Wkrótce zdelegalizowano NSZZ „Solidarność” i uwięziono bądź internowano co ważniejszych działaczy. Po tym załoga stoczni ogłosiła strajk okupacyjny, a oddziały ZOMO kilkakrotnie usuwały strajkujących z terenu stoczni. Po tych perturbacjach zakład ruszył dopiero w styczniu 1982 roku, a na jego teren wprowadzono odpowiednich komisarzy weryfikujących załogę i usuwających z pracy co bardziej niewygodnych opozycjonistów. Pod pretekstem nienajlepszych wyników stocznia zostaje w listopadzie 1988 roku postawiona w stan likwidacji. Pod koniec lat 80 XX wieku znowu wznowiły się strajki. Tym razem pod naporem niezadowolonej ludności przystąpiono do wypracowania kompromisów i odbyły się obrady okrągłego stołu. We wrześniu 1989 roku został powołany pierwszy demokratyczny rząd polski, którego premierem został Tadeusz Mazowiecki. Kolejno w roku 1990 odbyły się wybory prezydenckie, w których wygrał gdański stoczniowiec i opozycjonista Lech Wałęsa. Po 1990 roku Stocznia Gdańska przekształcona zostaje w spółkę akcyjną. W tym czasie też, gospodarka krajowa przestawiona została na zasady wolnorynkowe, a stocznia nie mogąc nadążyć za zmianami, zaczęła popadać w coraz większe długi. Narastające zadłużenie spowodowało, że 8 sierpnia 1996 roku ogłoszono upadłość spółki. W 1998 upadłą stocznie sprzedano Trójmiejskiej Korporacji Stoczniowej  i powstała Stocznia Gdańska - Grupa Stoczni Gdynia S.A. i nadal jej sytuacja nie jest dobra. W okresie działania ze stoczni wypłynęło ponad 1000 statków pełnomorskich, kontenerowców oraz statków pasażerskich i żaglowców. W okresie prosperity zatrudnionych było około 15tys. pracowników, teraz jest ich niespełna 3000. Dziś nie ma śladu po dawnej świetności.
Autor zdrach


Pokaż Ciekawe Miejsca na większej mapie