Autor Witryny/Website by: Leszek Zdrach, Autor fotografii/Photographs by: Leszek Zdrach,
Rodzinna Turystyka Aktywna -  Zdrach - Turystyczny Przewodnik po Polsce i nie tylko
Rodzinna Turystyka w Portalach społecznościowych

Zamek w Ciechanowie


Pokaż Zamki i Pałace na większej mapielokalizacja
































Zamek w Ciechanowie
Foto Galeria

Legendy
Legenda o Żabusi, córce wrotnego ciechanowskiego zamku
Jeśli szukasz żony i przygody, jedź do Ciechanowa.
Jak podaje legenda był w ciechanowskim zamku wrotny (człowiek obsługujący wrota zamkowe, podnosił i opuszczał bronę (żelazną kratę w bramie zamkowej) i most zwodzony), który miał córkę jedynaczkę. Wołano na nią, nomen omen, Żabusia. Urodziwa to była panna i wpadała chłopakom w oko, ale serce miała kamienne, innym ludziom uwagi nie poświęcała, egoistycznie skupione na sobie. Nikogo oprócz siebie nie szanowała, nie obdarzyła jednym dobrym słowem. Młodzież stronia od niej, nie znajdując żadnej przyjemności w obcowaniu z zapatrzoną w siebie dziewczyną.
Znalazł się jednak chłopiec, których pokochał Żabusię i chciał się z nią ożenić. Zdołał zjednać sobie dziewczynę i zyskać wzajemność. Cud to był prawdziwy. Ale ... Żabusia zapewniała ukochanego o swym uczuciu, że jest ono tak głębokie, że wyklucza posiadanie ewentualnego potomstwa, które pojmowała jako przeszkodę w pielęgnacji ich wzajemnego uczucia. Sama myśl, że jej ukochany przelałby część uczuć, którymi ją obdarza, na dzieci, przyprawiała ją o silny ból głowy. O nie, ona musiała mieć go tylko dla siebie.
Taka postawa obróciła się przeciwko niej. Narzeczony porzucił ją.
Nadeszło święto kupały. Młodzież okoliczna zebrała się nad Łydynią, paliła ognisko, śpiewała, żartowała. Żabusia długo się wahała, lecz w końcu wybrała się nad rzekę. Gdy szła przez las spotkała staruszkę dźwigającą chrust. Nie tylko nie zeszła jej z drogi, nie pomogła zanieść chrustu do domu, nie pozdrowiła dobrym słowem, ale zbeształa ją okrutnie, że jej w drogę wchodzi. A to była wróżka leśna, strażniczka wszystkiego co żyje w lesie. Oburzona zachowaniem dziewczyny zamieniła ją w żabę.
Żabusia dotąd skacze po dziedzińcu ciechanowskiego zamku. Jeśli ją znajdziesz i pocałujesz, znów zamieni się w dziewczynę ...

Legenda o paziu księżnej Anny

A było to tak ...
Żona księcia Janusza I, Anna, była urodziwą, atrakcyjną kobietą. Kochał się w niej potajemnie nie jeden mężczyzna. Jednakże jeden z dworzan darzył ją tak silnym uczuciem, że zwróciło ono uwagę otoczenia.
Księżna również zdawała sobie sprawę z tego, co kryje się za gorliwą służbą młodzieńca. Schlebiało jej to i smuciło zarazem, gdyż rozumiała, że nieodwzajemnione uczucie musi przydawać mu cierpień. Swoje spostrzeżenia zachowała tylko dla siebie.
Książe Janusz dowiedział się od kogoś o niezwykłej uczynności młodzieńca w stosunku do swojej żony. Wiedziony zazdrością i gniewem skazał go na rok więzienia o chlebie i wodzie w lochu wschodniej wieży zamkowej.
Trudno powiedzieć, czy zakochany młodzian przetrwałby ten rok w wilgoci, zimnie i ciemności. Kondycji swego organizmu nie musiał poddawać próbie dzięki księżnej Annie. Przemyciła mu w jednym z bochnów chleba ostre narzędzie, które posłużyło do wydłubania cegieł z muru i pozwoliło wydostać się na wolność.
Miłość wpędziła go w kłopoty i miłość go z nich wybawiła.

Legenda o pieskim duchu

Jeśli wybierzesz się na nocny spacer do ciechanowskiego zamku masz szansę spotkać ducha czarnego psiska. Jego ujadanie jest tak niesamowite, że momentalanie może wstrzymać akcję serca. Jeśli masz słabe serducho, zaniechaj nocnych spacerów w okolicach zamku.
Podobno jest to duch rycerza Sulimira, ukaranego postacią czarnego brytana za występne życie. Legenda mówi, że można go odczarować. Wystarczy mieć dość odwagi, by psa pogłaskać. Trzeba też być prawym czlowiekiem, bezinteresownie pomagającym innym ludziom.
W nagrodę śmiałek dostanie skarby ukryte w podziemiach zamku, a może i baryłeczkę wyśmienitego miodu jako dodatek.
Z postacią czarnego psa związana jest też inna legenda, o czerwonych ognikach. Pojawiają się czasami przy zamku, jakby obudzone szczekaniem czarnego psa. Mówi się, że są to duchy szwedzkich żołnierzy, którzy w czasie potopu szwedzkiego zniszczyli i ograbili ciechanowski zamek. Spili się wtedy tak bardzo, że wzniecili pożar na zamku. Przerażeni próbowali uciec stamtąd, ale chłopi z okolicznych wsi, którzy szukali sposobności by ich dopaść, uzbrojeni w widły i kosy, wybili ich co do jednego. Ciała Szwedów zakopano w pobliżu zamku. Możliwe więc, że te ogniki, to duchy "czerwonych diabłow", jak nazywano żołnierzy szewdzkich od czerwonego koloru spodni od munduru.

Legenda o pierścieniach kasztelanowej.

Było to dawno dawno temu, niedługo po tym, jak wybudowano zamek ciechanowski.
Kasztelan ciechanowski miał piękną żonę, którą bardzo kochał i obsypywał ją klejnotami. Jeden z prezentów od męża był szczególnie cenny, był to pierścień z brylantem, który kasztelanowa nosiła z dumą codziennie.
Jakież było jej zdziwienie, kiedy pewnego ranka nie mogła go znaleźć wśród swej biżuterii.Zmartwiona powiedziała o tym mężowi, a ten natychmiast kupił jej inny, równie piękny i cenny pierścień.
Cieszyła się nim kasztelanowa i obnosiła się z tym dowodem mężowskiej miłości. Jakże się więc zasmuciła, gdy któregoś razu nie znalazła go wśród swych kosztowności. Natychmiast powiedziała o tym mężowi. Kasztelan gdziewał się wielce tym razem i czynił małżonce wyrzuty, że nie dba o swoje klejnoty, że najwyraźniej nic dla niej nie znaczą. Kupił jej kolejny pierścień, ale uprzedził, że jeśli i ten straci w tajemniczy sposób, to ukarze ją surowo.
Pilnowała kasztelanowa pierścienia jak oka w głowie, prawie nie zdejmowała go z palca. Kiedyś, udając się do kąpieli, odłożyła go do szkatułki. Gdy wróciła, pierścienia już nie było. Służba przetrząsnęła cały dom, ale pierścień wyparował jak kamfora.
Straszny był gniew kasztelana. Oskarżył żonę o zdradę, ponieważ podejrzewał, że obdarowywała swego kochanka klejnotami otrzymywanymi od męża i wtrącił ją do wieży.
Kasztelanowa miała zostać ścięta. Postanowiono jednak poddać ją próbie cegły. Gdyby udało jej się przez noc przewiercić ją palcem na wylot, byłaby uniewinniona. Niestety, próba nie powiodła się. Pod bramą zamkową, wykonano na kasztelanowej wyrok śmierci. Na kamieniu, który służył podczas egzekucji odcisnął się ślad szyi kasztelanowej.
Kamienia dawno już tam nie ma. Pozostała tylko legenda, która kończy się tak, że zaginione pierścienie odnalazły się w gnieździe sroki, kiedy służba zrzucała ptasie gniazda z drzew wokół zamku.
I pozostał duch kasztelanowej, który spaceruje po zamku przyodziany w białą szatę.

Legenda o pięknej Hannie i intrygach miłosnych.

"Intryga wyższa jest od talentu, z niczego robi coś", jak powiedział Balzac.
Oto legenda o Helenie,pięknej córce wojewody Wszebora, rycerza, który władał swego czasu ciechanowskim zamkiem. Legenda zasadza się na intrydze, która zrodziła się w głowie Mestwina, sługi księcia Zbigniewa, czyli syna Władysława Hermana. Przeplata się z intrygą samego księcia Zbigniewa, zakochanego w Helenie. Zbigniew wiedział, że ma ona poślubić księcia Mieczysława, syna Bolesława Śmiałego. Ponieważ Helena odwzajemniała uczucie Zbigniewa, a nigdy nie otrzymałaby ojcowskiego błogosławieństwa by go poślubić, zgodziła się na plan Zbigniewa, który przewidywał ucieczkę z ojcowskiego domu i potajemny ślub ze Zbigniewem.
Misja wywiezienia Heleny z Ciechanowa została powierzona Mestwinowi, jako człowiekowi najbardziej zaufanemu. Pewnego dnia, gdy ojciec Heleny wzywany pilnymi obowiązkami opóścił zamek, Helena i Mestwin udali się do Płocka, do Zbigniewa. Zanim dotarli do celu Mestwin bez pamięci zakochał się w Helenie. Wtedy też postanowił, że zrobi wszystko by zniechęcić Helenę do Zbigniewa, a potem wywiezie ją do Niemiec, w swoje rodzinne strony. Ale tymczasem zawiózł ją do Płocka ...
Zbigniew poślubił Helenę pod osłoną nocy. Świadkami byli tylko ksiądz i Mestwin, no i dwoje sług Heleny, którzy podążyli za Heleną bez jej wiedzy, oni oglądali ceremonię z ukrycia.
Chcąc zatrzeć ślady ślubu, Mestwin zabił księdza, wypychając go przez okno, tak że wpadł do Wisły i utonął.
A wierni słudzy Heleny donieśli Wszeborowi o losach Heleny.
Domagał się Wszebor sprawiedliwości, prosząc Władysława Hermana o interwencję w sprawie córki. Zbigniew najpierw zaprzeczał obecności Heleny na swym dworze, a potem stwierdził, że Helena została jego nałożnicą, ukrywając fakt zawarcia z nią małżeństwa.
Mestwin w tym czasie próbował zaskarbić sobie przychylność Heleny. Mówił jej o Zbigniewie przedstawiając go w jak najgorszym świetle, jako tyrana i okrutnika, który np wydał wyrok na księdza, który udzielił im ślubu. Helena uparcie odrzucała jego zaloty i nie wierzyła w opowieści o Zbigniewie.
Odrzucony Mestwin uknuł kolejną intrygę. Zwabił potajemnie księcia Mieczysława by ten spotkał się z Heleną. Helena wyjaśniła Mieczysławowi co się wydarzyło, opowiedziała o miłości do Zbigniewa i o ślubie. Z tymi wieściami Mieczysław udał się do Wszebora.
Natomiast Mestwin doniósł Zbigniewowi, że Helena zdradza go potajemnie spotykając się z Mieczysławem. Zbigniew dał się podpuścić. Rozgoryczony i wściekły wydał dyspozycję, by na zbliżającej się uczcie z udziałem Władysława Hermana oraz Wszebora i księcia Mieczysława, Helena i jej domniemany kochanek zostali otruci.
Podczas biesiady Mestwin zaproponował toast szczerości, po spełnieniu którego ludzie o nieczystym sumieniu mogą źle się poczuć. W kielichach Heleny i Mieczysława była trucizna. Oboje po toaście stracili przytomność i zmarli.
Wtedy głos zabrała Kalina, służąca Heleny, która przebywała w przebraniu na dworze Zbigniewa i znała całą sprawę. Opowiedziała co się naprawdę zdarzyło.
Mestwin zginął z rąk Zbigniewa, a piękną Helenę pochowano w ciechanowskiej ziemi.

Legenda o paziu księżnej Anny
A było to tak ...
Żona księcia Janusza I, Anna, była urodziwą, atrakcyjną kobietą. Kochał się w niej potajemnie nie jeden mężczyzna. Jednakże jeden z dworzan darzył ją tak silnym uczuciem, że zwróciło ono uwagę otoczenia.
Księżna również zdawała sobie sprawę z tego, co kryje się za gorliwą służbą młodzieńca. Schlebiało jej to i smuciło zarazem, gdyż rozumiała, że nieodwzajemnione uczucie musi przydawać mu cierpień. Swoje spostrzeżenia zachowała tylko dla siebie.
Książe Janusz dowiedział się od kogoś o niezwykłej uczynności młodzieńca w stosunku do swojej żony. Wiedziony zazdrością i gniewem skazał go na rok więzienia o chlebie i wodzie w lochu wschodniej wieży zamkowej.
Trudno powiedzieć, czy zakochany młodzian przetrwałby ten rok w wilgoci, zimnie i ciemności. Kondycji swego organizmu nie musiał poddawać próbie dzięki księżnej Annie. Przemyciła mu w jednym z bochnów chleba ostre narzędzie, które posłużyło do wydłubania cegieł z muru i pozwoliło wydostać się na wolność.
Miłość wpędziła go w kłopoty i miłość go z nich wybawiła.


Historia

Zamek w Ciechanowie został zbudowany w pierwszej połowie XV wieku z inicjatywy księcia mazowieckiego Janusza I Starszego. Pierwsze zachowane o nim wzmianki pochodzą z 1429 i dotyczą rachunków budowlanych, przygotowanych dla księcia przez jego architekta, mistrza o imieniu Niklos. Niespełna pół wieku potem warownia uległa poważnym uszkodzeniom, będącym wynikiem pożaru, który w roku 1467 (1473) strawił całe miasto. Gmach szybko odbudowano, a przy okazji podczas prac renowacyjnych powiększono jego przestrzeń użytkową i unowocześniono. Nowe wnętrza budziły zachwyt współczesnych, zaś przepych i zgromadzone w nich kosztowności świadczyły o zamożności mieszkańców: W skarbcu znajdowały się wspaniałe, drogimi kamieniami i złotem wyszywane szaty księcia i jego rodziny: trzewiki haftowane, drogocenne miecze, pochwy, rzędy końskie, pierścienie, naszyjniki... Kultura i zamożność panująca na zamku wywierały przemożny wpływ na mieszczan i całe miasto.

Po inkorporacji Mazowsza do Korony w 1526 roku warownię zajęła i urządziła w niej jedną ze swych rezydencji wdowa po Zygmuncie I Starym - królowa Bona, która pomieszkiwała tutaj przez następne 10 lat. W XVI i XVII stuleciu obiekt powoli tracił swoje znaczenie militarne, w tym czasie użytkowano go głównie jako siedzibę lokalnych urzędów i sądu. W 1655 został zdobyty, a później zniszczony przez wojska szwedzkie, i chociaż nadal odbywały się w nim posiedzenia sądu i trzymano tam miejskie archiwum, przez cały XVII i XVIII wiek jego stan systematycznie się pogarszał. Ostatecznie zamek opuszczono u schyłku XVIII stulecia, a w roku 1795 rozebrano ostatnie budynki mieszkalne. W XIX i na początku XX wieku romantyczna ruina przyciągała uwagę wielu znanych postaci ze świata kultury i sztuki; m.in. bawił tu Zygmunt Krasiński, Bolesław Prus, Maria Konopnicka, Napoleon Orda czy wreszcie Henryk Sienkiewicz. Ten ostatni, opisując w Krzyżakach pojedynki Zbyszka z Bogdańca z rycerzem krzyżackim Rotgierem i ich giermków: Hlawy z Van Kristem, ulokował je właśnie na dziedzińcu ciechanowskiego zamku. Podczas drugiej wojny światowej zamek był miejscem egzekucji członków polskiego ruchu oporu. Po wojnie został zabezpieczony w formie trwałej ruiny i przeznaczony dla celów turystycznych.

Założenie obronne zbudowane zostało na bagnach, na prawym brzegu rzeki Łydyni. Aby zamek zachował stabilność na tak niepewnym gruncie, w bagnistym podłożu zatopiono masę żwiru, cegieł i setki dębowych pni i dopiero wówczas rozpoczęto budowę. Masywna, ceglana twierdza ma kształt regularnego czworoboku (o bokach 48 x57 metrów) z dwiema potężnymi wieżami od strony rzeki: zachodnią, zwaną arsenałem oraz wschodnią, zwana więzienną. Usytuowane w południowych narożach zamku wieże osłaniały podejście do bramy. Pierwotnie miały tę samą wysokość co mury obwodowe, zaś dostęp do nich prowadził prosto z chodników dla straży, biegnących po wewnętrznej stronie muru. W północnej części dziedzińca stał pałac książęcy. Był to budynek o dwu kondygnacjach, z czterema pomieszczeniami na każdym poziomie. Jego przyziemia zajmowały m.in. kuchnia i spiżarnia, natomiast na piętrze mieściły się sale mieszkalne oraz reprezentacyjne komnaty.

Podczas XV-wiecznej odbudowy podwyższono mury i wieże oraz dostawiono jedno piętro pałacu, na którym umieszczono sypialnie i kaplicę św. Stanisława. Funkcje gospodarcze przejęły drewniane budynki, rozlokowane wzdłuż wschodniej i południowej kurtyny. Aby uchronić zamek przed podmyciem przez podnoszące się wody gruntowe, o półtora metra podwyższono poziom dziedzińca - jak głosi miejscowa legenda w tym celu trzeba było nawieźć ponad 2000 wozów z gliną. Najpoważniejszych przeobrażeń budowla doświadczyła jednak w wieku XVI. Zlikwidowano wtedy starą bramę od południa, przebito zaś nową - w południowej części kurtyny zachodniej. Wjazd na dziedziniec uzupełniono o przedbramie w formie małego ryzalitu, w którym znajdował się mechanizm do opuszczania zwodzonego mostu, a na piętrze - pokoik dla odźwiernego. Po raz kolejny nadbudowano wieże i przystosowano je do broni palnej. W południowej części dziedzińca dostawiono ciąg murowanych budynków; podwyższono też górną kondygnację pałacu, który teraz uzyskał renesansowy wystrój.

Obecnie

Dziś zamek ciechanowski to tylko mury obronne i wieże - z budynków mieszkalnych i gospodarczych pozostały jedynie fundamenty oraz piwnice. Ruiny otwarte są dla ruchu turystycznego. Można zwiedzić obydwie baszty, zapoznać się z galerią obrazującą historię twierdzy i obejrzeć wystawę prezentującą różne rodzaje broni białej, palnej oraz uzbrojenia ochronnego z okresu od XIV do XVIII wieku, w tym wydobyte z fosy zamkowej dwa dobrze zachowane miecze. Warto też zwrócić uwagę na umieszczone nad bramą trzy metalowe herby związane z historią ciechanowskiej twierdzy: postać będącego patronem miasta św. Piotra, wyobrażenie orła - symbolu Mazowsza, oraz wąż - herb rodowy Bony. W przyziemiach gotyckiego pałacu znajduje się miniwystawa archeologiczna. Zabytek czynny jest codziennie oprócz poniedziałków i świąt, w godz. 9.00-17.00. Na zamku odbywają się nieregularnie turnieje rycerskie oraz koncerty muzyki dawnej. (2001)

źródła:
http://www.ciechanowonline.pl/site/index/56.html
http://www.zamki.pl/?dzial=legendy&idzamku=ciechanow&idlegendy=4
http://www.zamkipolskie.com/ciech/ciech.html

Zamek w Ciechanowie Zamek w Ciechanowie Zamek w Ciechanowie

Ruina Zamku Książąt Mazowieckich